Menu

Strange Weather – Joe Hill

12 stycznia 2018 - Horror
Strange Weather – Joe Hill

Dotychczas Joe Hill był mi znany jako autor powieści. Postanowiłem jednak sięgnąć po najnowszy tom jego opowiadań, który ukazał się już w październiku 2017 roku. W Polsce ma zostać wydany w tym roku.

„Strange Weather”, czyli „Dziwna pogoda”, to zbiór czterech opowiadań, które spaja – mniej lub bardziej wyraźny – motyw warunków pogodowych. Tak więc po kolei:

I. „Snapshot”. Pierwsze opowiadanie to historia autobiograficzna opowiedziana przez 40-letniego mężczyznę z Kalifornii. Będąc nastolatkiem, spotkał człowieka, który jeździł białym cadillaciem i miał wyjątkowy aparat fotograficzny (przypominający polaroida), a każde zrobione nim zdjęcie odbierało fotografowanej osobie część wspomnień i pamięci w ogóle. Wystarczyło pstryknąć jakieś 50 fotek, żeby zrobić z kogoś neandertalczyka, który nie potrafił się odnaleźć w zastanej rzeczywistości.

Zajawka tego opowiadania najbardziej zachęciła mnie do sięgnięcia po „Dziwną pogodę”, jednak po lekturze odczuwałem ogromny niedosyt. Historia zawiera kilka momentów, które budują napięcie i wywołują ekscytację u czytelnika. Początek jest bardzo fajny, ale szkoda, że motyw przewodni człowieka z polaroidem nie został bardziej rozwinięty.

II. „Loaded”. Ochroniarz w centrum handlowym w miasteczku na Florydzie zapobiega masakrze. Opinia publiczna – na czele z komendantem lokalnej policji – robi z niego bohatera. Jak lokalny heros sam nieskromnie przyznaje: gdyby nie on, zginęłoby znacznie więcej osób. Tylko czy na pewno? Czy rzeczywiście zasługuje na miano bohatera? Miejscowa dziennikarka ma wątpliwości. Na jaw wychodzą kolejne fakty, a tymczasem brylujący w mediach ochroniarz traci zmysły…

Opowiadanie dotyczy aktualnej w Ameryce kwestii prawa do posiadania broni, a także uprzedzeń na tle rasowym i religijnym, które prowadzą do zupełnie niepotrzebnych tragedii. Choć opowiadanie pod względem przekazu społecznego na pewno jest bliższe czytelnikowi w USA, to z całą pewnością może bardzo spodobać się także i w Polsce, ponieważ jest dobrze napisane i trzyma w napięciu od początku do końca.

III. „Aloft”. Aubrey jest 24-latkiem, który ma lęk wysokości, ale decyduje się oddać skok ze spadochronem w hołdzie zmarłej przyjaciółce. W jakiś niewyjaśniony sposób, zamiast „przebić się” przez znajdującą się pod nim chmurę… ląduje na niej. Jak się szybko okazuje, owe – zapewne niemeteorologiczne – zjawisko, posiada własny umysł i potrafi odczytywać myśli (i zachcianki) chłopaka.

Jest to oryginalne i intrygujące opowiadanie, którego fabuła jest na tyle dziwna, że pewnie można by je śmiało zaliczyć do nurtu „weird fiction”. Aubrey poznaje właściwości „chmury” i jej zakamarki (fabuła jest przeplatana opisami wydarzeń z jego przeszłości), aż w końcu postanawia znaleźć sposób na opuszczenie przymusowego „przystanku”.

IV. „Rain”. W Boulder w Kolorado zaczyna padać, ale nie jakiś tam zwykły deszcz. Z nieba dosłownie sypią się ostre „kryształki”, które wielkością przypominają szpilki, gwoździe, a nawet… marchewki. Łatwo sobie wyobrazić skutki. Czyżby to był początek Armagedonu? A może to jakiś eksperyment, który wymknął się spod kontroli? Albo zamach terrorystyczny?

Główną bohaterką opowiadania, a zarazem narratorką, jest obserwatorka i uczestniczka tych wydarzeń, dziewczyna o charakterystycznym imieniu Honeysuckle. Joe Hill w tej historii wieńczącej tom „pogodowych” opowieści przedstawia bardzo sugestywnie wizję klęski ludzkości i człowieczeństwa. Czy Honeysuckle przetrwa w Kolorado, w którym walające się na ulicach zwłoki nie robią na nikim wrażenia (przyciągają jedynie tysiące much i są rozdziobywane przez ptaki), a ludzie szukają jedynie okazji do bezkarnego mordowania tych, których nie lubią, i okradania sąsiadów? Czy dziewczyna dojdzie do prawdziwej przyczyny śmiercionośnych opadów?

Uważam, że to najlepsze opowiadanie w całym tomie. Hill doskonale buduje atmosferę i gdzieś w tle daje upust swojej antypatii do obecnej władzy USA. Na przykład Trump reaguje na Twitterze, co bohaterka reasumuje: „It was reassuring to know our national leaders were using all the resources at their disposal to help the desperate: social media and Jesus” (Dobrze było wiedzieć, że nasi przywódcy odwoływali się do wszystkich środków, jakie mieli do dyspozycji, aby pomóc zdesperowanym obywatelom: do mediów społecznościowych i Jezusa – tłum. moje).

Opowiadanie to ukazuje bezradność człowieka wobec sił wyższych a także jego naturę. Można je podsumować słowami jednego z bohaterów: „Democracy was canceled on account of rain. The human season will be suspended until further notice” (Demokracja została anulowana z powodu deszczu. Człowieczeństwo zostanie zawieszone do odwołania).

Wszystkie opowiadania łączy motyw pogody, a moment szczytowy zostaje osiągnięty w ostatnim z nich. Po prostu od początku na coś się zanosi. Wszystkie historie opowiedziane przez Hilla trzymają mniej więcej równy poziom. Tylko pierwsze nieco mnie rozczarowało, bo liczyłem na coś więcej. W każdym razie polecam ten tom wszystkim miłośnikom grozy (fanom autora na pewno nie muszę).

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *