Menu

Amerykańscy bogowie – Neil Gaiman

11 lutego 2018 - Thriller
Amerykańscy bogowie – Neil Gaiman

Tym razem sięgnąłem po najsłynniejszą powieść Neila Gaimana, po mistrzowsku poruszającego się w różnych gatunkach literackich. Opisywana tu powieść nie daje się jednoznacznie skategoryzować. Jest to powieść fantasy z elementami grozy.

Gaiman znalazł niezwykle ciekawy pomysł na powieść i to ten pomysł zachęcił mnie do sięgnięcia po tę książkę. Wyobraźmy sobie Amerykę, kiedy była jeszcze ziemią nieskolonizowaną. Cały kontynent oferujący tak wiele możliwości przybyszom ze „starego świata”. Wszyscy – wikingowie przybywający do Ameryki Północnej przed ponad tysiącem lat, XV-wieczni konkwistadorzy, banici z Europy, niewolnicy z Afryki – zabierali ze sobą na nowy kontynent swoje zwyczaje, przekonania i wiarę, a co za tym idzie, razem z nimi przypływali ich bogowie. Ludzie ci osiedlali się, podporządkowywali sobie nową ziemię, rozmnażali się, czcili bogów, jednym słowem: żyli. Jednak z biegiem lat, wraz z kolejnymi pokoleniami, zapominali o spuściźnie, którą przywieźli ze swoich ojczyzn. Odpuszczali sobie obrzędy, bogowie przestali być ważni w nowych warunkach. Tylko że ci bogowie nie zniknęli ot tak sobie. Nikomu niepotrzebni, niewielbieni, nie otrzymujący ofiar zaczęli się tułać po Ameryce, szukając miejsca na obcej ziemi. Nie dość tego, musieli walczyć o przetrwanie, zmagając się z nowymi bogami, których wymyślili sobie ich niegdysiejsi wyznawcy: z bogami postępu technicznego, bogami pieniądza, bogami hedonizmu, bogami narkotyków, bogami Internetu…

Głównym bohaterem powieści jest młody mężczyzna występujący pod pseudonimem Cień. Spędził trzy lata w więzieniu, po czym został warunkowo zwolniony. Tuż przed końcem wyroku w podejrzanym wypadku samochodowym ginie jego ukochana żona. Zrozpaczony, po opuszczeniu więzienia, postanawia wrócić do rodzinnego miasta, pochować żonę, zacząć pracę i jakoś ułożyć sobie dalsze życie. Tymczasem spotyka człowieka, którego w ogóle nie miał prawa spotkać, a już tym bardziej nieznajomy nie mógł go znać. Ten przedstawia się Cieniowi jako dawny król Ameryki, ojciec wszystkich bogów, Wszechojciec. Cień, nie mający przed sobą żadnych perspektyw zgadza się zostać ochroniarzem, pomocnikiem i chłopcem na posyłki nowo spotkanego mężczyzny. Razem podróżują po Ameryce. Zatrzymują się w różnych miejscach, spotykają się z intrygującymi ludźmi-bogami. W jednym z miasteczek dochodzi do zagadkowych zaginięć nastolatków. Cień postanawia wyjaśnić tę sprawę, jednocześnie pracując dla swojego mocodawcy. Tymczasem starzy bogowie muszą przygotować się do wielkiej wojny z nowymi bóstwami. Tylko o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi? Czy oby na pewno jest to tylko rywalizacja starego z nowym?

„Amerykańscy bogowie” to doskonała, skłaniająca do refleksji, opowieść, z ciekawymi wątkami, wspaniale wykreowanymi postaciami bogów z różnych mitologii. Naprawdę wciąga. Polecam.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *